Coś najcenniejszego

Coś najcenniejszego

Moja praca administratora baz danych przyniosła mi wiele smutków, trosk i problemów, jednak jednocześnie zagwarantowała mi coś, co równoważy, a nawet przebija wszystkie negatywne i złe aspekty. Tym czymś, a raczej kimś jest moja narzeczona, Bianka, którą spotkałem w firmie zatrudniającej mnie jako administratora, administrator baz danych Ruda Śląska.

Gdy pierwszy raz zobaczyłem Biankę, pracownicę działu personalnego, nie zwróciłem na nią szczególnej uwagi, bo wydawała mi się zbyt zwyczajna jak dla takiego Don Juana jak ja. Moim typem były zawsze długonogie blondynki o niezbyt dużym ilorazie inteligencji, przy których moja wiedza była porażająca. Bianka była zbyt niska, zbyt krągła i zdecydowanie zbyt mądra. Nie chciałem wyjść przy niej na głupka, dlatego z miejsca ją zignorowałem.

Z czasem, po kilku miesiącach wspólnej pracy i ciągłego mijania się w pracy zacząłem doceniać subtelną urodę koleżanki z pracy, jej cięty język i inteligencję, która robiła na mnie duże wrażenie. Bianka jest mądra i to mądra w sposób, który w żadnym razie nie uwłaczał innym. Przy Biance pierwszy raz poczułem, że inteligentna kobieta jest prawdziwym skarbem, a ja przy niej w żadnym wypadku nie czuję się jak głupek. Zakochałem się w jej pięknych oczach i dodatkowych kilogramach i chciałem jak najszybciej mieć ją tylko dla siebie. Niestety, karma potrafi  być prawdziwą zołzą i zaproszenie Bianki na randkę zajęło mi długie miesiące. Na początku nie interesowałem się Bianką, a gdy wreszcie zapragnąłem jej obecności przy swoim boku, ona przestała interesować się mną. Dobrze, że w końcu jej przeszło!

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.