Wczesny wybór

wczesny wybórWczesny wybór zawodu ma swe plusy i minusy. W przypadku osób, które od dzieciństwa doskonale wiedzą czego od życia pragną i mają szczególne zdolności w wybranych kierunkach to świetna opcja, gorzej z tymi którym trudno cokolwiek zdecydować.

W wielu zawodach specjalizację trzeba wybrać bardzo wcześnie, już w szkole i to u samych jej początków. To spory mankament bowiem prowadzi do nieciekawych sytuacji na rynku pracy, kiedy młody człowiek kończąc dany kierunek wykształcenia nie jest z niego zadowolony.

Praca w zawodzie, do którego nie ma się przekonania a co gorsza stosownych predyspozycji jest męcząca i zwykle niewłaściwie wykonywana. Na szczęście można się przekwalifikować. Jako nastolatek rzadko kto wie co chciałby w życiu robić, z łatwością może się pomylić. Gdy w technikum informatycznym trzeba podjąć wybór czy administrator baz danych, czy może automatyk, wybór bywa przypadkowy, tymczasem rzutuje na dalszą pracę i kształcenie.

Decyzje podejmowane są w najlepszym wypadku o analizę rynku pracy i liczebność wakatów, popytu na administratorów baz danych nie bacząc na własne pasje i umiejętności.

Dumna z brata

10Mimo okazjonalnych niepowodzeń mojego brata nie mogę powiedzieć inaczej, aniżeli, że jestem przeogromnie z niego dumna! Robert jest pierwszą osobą w naszej rodzinie, której udało się zrealizować marzenia o studiach wyższych. Na moje i Roberta nieszczęście jesteśmy dziećmi dwójki dorosłych, aczkolwiek bardzo nieodpowiedzialnych osób, których nie stać na to, by ich dzieci poszły na studia i kontynuowały naukę poza liceum lub technikum. Mi nie wystarczyło siły i motywacji, by postawić na swoim i iść na studia, mimo, że lubiłam się uczyć i chciałam zdobyć tytuł magistra. Problemy natury finansowej spowodowały, że po technikum poszłam do studium fryzjerskiego i teraz pracuję w zakładzie fryzjerskim swojej koleżanki.

Robert na szczęście miał dużo większy zapał i siłę charakteru, by postawić na swoim. Po zdaniu matury od razu zaaplikował na informatykę i rozpoczął naukę w systemie zaocznym. Aby mieć pieniądze na studia na początku zatrudnił się w warsztacie naszego wujka, a później, po skończeniu drugiego roku studiów znalazł pracę administratora baz danych. Każdy kolejny miesiąc nauki i pracy przybliża brata do spełnienia marzeń o tytule magistra informatyki, administrator baz danych Legnica. Do końca studiów zostało mu zaledwie pół roku, a Robert ma już skończony projekt na magisterkę. Cieszę się, że mojemu bratu udaje się realizować plany i marzenia, i że jako jedyny ma szansę przełamać złą passę naszej rodziny.

Utalentowany członek rodziny

Mój kuzyn, Maciek, zawsze był wielkim fanem komputerów i gier komputerowych. Z czasem, gdy zaczął dorastać, a jego zainteresowania ulegały ciągłym przemianom, zamiast graniu w gry komputerowe kuzyn poświęcił się pierwszym próbom programowania i tworzenia cudów z niczego. Już w trakcie liceum Maciek był najlepszym programistą w szkole i każdy wróżył mu świetlaną karierę w zawodzie informatyka, programisty lub innego specjalisty od komputerów i Internetu. Chyba nikogo nie zdziwił fakt, że Maciek poszedł na studia na informatykę na Politechnikę Śląską i skończył ją bez większego wysiłku. Nigdy nie słyszałam, by kuzyn kiedykolwiek uskarżał się na naukę i obowiązek studiowania. Zawsze wszystko szło mu świetnie, a on sam był bardzo zadowolony z obranej drogi rozwoju zawodowego.

6Jeszcze w trakcie studiów, dokładnie na czwartym roku, Maciek zatrudnił się na umowę zlecenie w pewnej katowickiej firmie, gdzie pomagał w zarządzaniu bazami danych. Nie był typowym administratorem baz, a jedynie asystentem, jednak i to oznaczało całkiem niezły wpis w jego CV. Po skończeniu studiów ta sama firma zaoferowała mu pełne stanowisko administratora, które on oczywiście przyjął, administrator baz danych Katowice. Maciek cały czas pracuje jako administrator i choć praca mu bardzo odpowiada, to ostatnio zaczął przebąkiwać coś o posadzie typowego programisty. Jeśli zdecyduje się odejść z pracy to na pewno szybko uda mu się znaleźć coś lepszego.

Kurs z Oracle

W ramach przymusowego rozwoju zawodowego mój pracodawca wysłał mnie na kurs administrowania bazami danych. Obecnie pracuję jako specjalista ds. informatyki i telekomunikacji w niewielkiej tyskiej firmie, jednak mój pracodawca wymyślił sobie niedawno, że nazwa mojego stanowiska powinna ulec zmianie, a ja powinienem odbyć niezbędny kurs z administrowania bazami, administrator baz danych Tychy. Nie wiem po co te wszystkie zmiany, skoro do tej pory wykonywałem swoje obowiązki nienagannie i ani razu prezes nie skarżył się na moją pracę. Jak znam  życie ten stary ramol pewnie znalazł gdzieś w Internecie jakiś artykuł o tym, że najlepsi przedsiębiorcy zatrudniają administratorów baz danych i postanowił upodobnić się do tych „najlepszych”.

25Nie powiem, żeby kurs, w którym obecnie biorę udział był nieprzydatny. Szkolenie trwa tydzień i wydaje mi się, że jest bardzo sensowne i rozumnie skomponowane. Zajęcia podzielone są na wykłady teoretyczne i ćwiczenia praktyczne odbywające się w niewielkich salach komputerowych. Uczestnicy kursu zostali podzieleni na trzy grupy pod względem stopnia zaawansowania informatycznego i muszę się pochwalić, że ja znalazłem się w tej najbardziej zaawansowanej.

Adnotacja o ukończonym kursie na pewno okaże się bardzo cenna w moim CV i w razie chęci zmiany miejsca zatrudnienia będzie świetną kartą przetargową. Jeśli pracodawca zapragnął ufundować mi kurs nie mogłem przecież odmówić. Takich rzeczy się nie odmawia.

Nauka angielskiego

Jako administrator baz danych Bydgoszcz muszę posiadać świetną znajomość języka angielskiego, która umożliwia mi pracę w anglojęzycznym środowisku komputerowym. Przyznam, że nauka angielskiego była moją najgorszą zmorą w trakcie kilkunastu lat nauki w gimnazjum, szkole średniej i na studiach. Wiedziałem, że jeśli kiedykolwiek chcę pracować w branży IT to muszę znać angielski, dlatego tym bardziej dobijała mnie konieczność poznawania obcych słówek i nauki gramatyki. Nie lubiłem angielskiego, nie lubię i już pewnie nigdy lubił nie będę. Moje uprzedzenie do tego języka nie oznacza jednak, że nie zauważam jego przydatności. Gdyby nie znajomość angielskiego miałbym duże problemy z opanowaniem niektórych komputerowych i bazodanowych spraw. Wiedza boli, ale się przydaje.

34Mimo, że staram się cały czas mieć do czynienia z angielskim to zauważyłem, że z czasem niektóre słówka wypadają mi z głowy i muszę włożyć wiele wysiłku w ich przypomnienie. Nie lubię cofać się w tym, czego się nauczyłem, dlatego postanowiłem pouczyć się trochę angielskiego samodzielnie i poćwiczyć zapamiętywanie nowych wyrazów. Zadanie, choć niezbyt urocze, na pewno bardzo się przyda i jeszcze bardziej podniesie moje poczucie własnej wartości. Jestem typem człowieka, który gdy już coś zacznie robić, to robi to na 100, a nawet na 120%. Tak jest w zawodzie administratora, tak było z nauką gry w golfa i tak jest z angielskim.

Plany na przyszłość

35Do zakończenia studiów informatycznych na Politechnice Śląskiej zostały mi jeszcze dwa długie lata nauki, robienia  projektów i ślęczenia na trudnych wykładach, na których pojawiać się jednak trzeba, ze względu na konieczność wpisywania się na listy uprawniające do korzystania z zerowych terminów egzaminów. Mimo, że do zakończenia nauki mam jeszcze tyle czasu, to w mojej głowie już dawno zrodził się pomysł na dalsze życie zawodowe i kierunek rozwoju w branży informatycznej. Większość moich kolegów studentów chce pracować jako programiści, software developerzy i webmasterzy. Daj im Panie Boże, żeby ich marzenia się spełniły i żeby nie robili mi sztucznej kolejki w drodze do mojego wymarzonego zawodu, a mianowicie administratora baz danych. Marzy mi się, by po skończonych studiach powrócić do rodzinnego miasta, do domu, i rozpocząć pracę jako administrator baz danych Bytom. Takie jest moje wielkie, aczkolwiek całkiem realne marzenie.

Jako jedna z nielicznych dziewcząt na studiach informatycznych jestem pewnym rodzajem maskotki, na którą każdy zwraca dużą uwagę. To prawda, że kobiety na informatyce mają lepiej od chłopców, bo wykładowcy mają obowiązek udowadniać, że kobiety mogą pracować w informatyce i są w niej bardzo potrzebne. W związku z tym nauka nie idzie mi tak strasznie, a wszystkie egzaminy mam na razie pozaliczane. Może nie jest to zbyt sprawiedliwe, jednak każdy przyzwyczaił się już do tego rodzaju faworyzacji i na szczęście nikt nie zgłasza obiekcji.

Na egzamin

Z wielką niecierpliwością odliczam dzisiaj minuty do chwili, gdy będę mogła spakować swojego laptopa służbowego, zebrać wszystkie rzeczy do torby i wyjść z firmy, dla której pracuję na stanowisku administratorki baz danych. Podejrzewam, że jestem jedną z niewielu kobiet, którym udało się otrzymać pracę w dziale IT na terenie Bielska-Białej, dlatego czuję się wyjątkowa i wyróżniona. Trudno się nie czuć, gdy otaczają cię sami mężczyźni, a ty jesteś niczym rodzynek w cieście.

33Uwielbiam swoją pracę i bardzo lubię to, co robię, co nie oznacza, że wraz z otrzymaniem posady administratorki przestałam się starać o coś więcej, administrator baz danych Bielsko-Biała. Mój dzisiejszy pośpiech i podenerwowanie wynika właśnie z faktu, że po południu mam bardzo ważny egzamin z kursu, na który zapisałam się kilka miesięcy temu w ramach chęci nauczenia się czegoś nowego. Kurs odbywał się normalnie w weekendy, ale egzamin został ustalony na środek tygodnia. Nie wiem dlaczego tak zrobiono, ale z jednej strony bardzo się z tego cieszę – kolejny weekend nie będzie weekendem stresu przed egzaminem, a dwoma dniami odpoczynku od pracy i relaksu po szkoleniu.

Do egzaminu uczyłam się dużo i bardzo sumiennie, dlatego mam nadzieję, że wszystko pójdzie mi tak, jak sobie zaplanowałam. Chcę zdać ten egzamin, dostać potwierdzenie zdobycia kwalifikacji i mieć kolejny ważny element w CV. Kto wie, może kiedyś zrezygnuję z pracy administratorki i wtedy wszystkie kursy będą moją kartą przetargową.