Zawirusowane komputery

Wczoraj w pracy mieliśmy prawdziwy kocioł. Wyobraźcie sobie, że jeden z pracowników mojej firmy, podczas wykonywania zadań zawodowych jednocześnie zajmował się ściąganiem wątpliwej treści filmów z Internetu. Polityka firmy opiera się na dużym zaufaniu do pracowników, dlatego nigdy aż tak bardzo nie wnikałem co poszczególne osoby robią na komputerach, jednak teraz na pewno zacznę. Dostałem nawet taki przykaz od swojego przełożonego – jako administrator baz danych Pabianice mam dodatkowo kontrolować treść przeglądanych przez pracowników stron internetowych i zgłaszać wszystko, co mnie zaniepokoi.

q82Nie dziwię się, że szef nie chce kolejnej afery ze ściąganiem filmów erotycznych w czasie pracy. Nic by się nie wydało i nasz szanowny kolega kontynuowałby swój proceder przez kolejne miesiące, gdyby w jednym ze ściągniętych filmów nie było wirusa, który zamroził pracę całej firmy. Wirus po sieci rozszedł się błyskawicznie – każdemu na ekranie zaczęły wyskakiwać rozbierane zdjęcia i kadry z ściągniętego filmu. Rozszalało się istne piekło, a jako główny specjalista informatyczny w firmie musiałem sobie z nim poradzić. Znalezienie winnego nie było trudne, bo ten od razu się przyznał. Kolega Łukasz otwarcie powiedział, że korzystał z szybkiego łącza internetowego w pracy by ściągać filmy erotyczne. Był przy tym bardzo zawstydzony, czemu w ogóle się nie dziwię.

Zainteresowania Łukasza sprawiły, że przez pięć godzin w firmie nie działały komputery. Ludzie zostali wysłani do domów, bo nie mieli co robić. Kolega, który spowodował całą tę sytuację został zwolniony w trybie natychmiastowym.