Praca jest moją rodziną

Odnoszę wrażenie, że moje całe życie opiera się tylko i wyłącznie na pracy. Wstaję rano – myślę o pracy, golę się – myślę o pracy, biegam – myślę o pracy, kładę się spać – myślę o pracy. I tak w kółko. Rzadko kiedy zdarza mi się zastanawiać nad czymś innym niż moje życie zawodowe. Myśli na inny temat ograniczają się zazwyczaj do koniecznych zakupów czy zapłacenia rachunków. Nie jestem blisko ze swoją rodziną, nie mam też żony (czy nawet dziewczyny), dlatego moje życie ogranicza się tylko do mojej osoby. Praca wypełnia mi przynajmniej 12 godzin na dobę, dlatego jest centralnym punktem mojego życia, administrator baz danych Mielec.

z82Gdy od czasu do czasu spotykam się z rodzicami, mama zawsze załamuje ręce nade mną i moją nieciekawą (według niej) egzystencją. W kółko biadoli nad tym, że mam już prawie 30 lat, a nie poznałem jeszcze dobrej dziewczyny, która stałaby się towarzyszką mojego życia. Przez mamine gadanie wizyty u rodziców są bardzo rzadkie i bardzo krótkie, bo nie jestem w stanie wytrzymać w domu rodzinnym więcej niż dwie godziny na raz.

Ojciec widząc moje zniecierpliwienie zawsze próbuje powstrzymać mamę przed głoszeniem różnych teorii, ale rzadko kiedy mu się udaje. Mama zazwyczaj nie słucha ojca, tylko w kółko gada o tym, na co ma ochotę. Ona chyba nie rozumie, że przez swoje gadanie nijak nie pomoże mi w znalezieniu miłości mojego życia.

Denerwująca sąsiadka

Z reguły nie mam nic przeciwko bogatym i dobrze ubranym ludziom, których w Warszawie jest na pęczki. Ja sama nie mam zbyt dużo, jednak wystarcza mi na miesięczne utrzymanie mnie i mojej dwójki kotów. Zdolność przeżycia od pierwszego do pierwszego jest wszystkim, co mnie obecnie interesuje. Czasem uda mi się odłożyć na jakiś nowy ciuch, jednak zazwyczaj korzystam z usług lumpeksów i second handów, w których za niewielkie grosze można znaleźć prawdziwe perełki.

27Jak wspomniałam, ZAZWYCZAJ bogactwo innych mi nie przeszkadza, jednak moja sąsiadka z boku działa mi na nerwy jak nikt inny. Bierze się to zapewne z faktu, że pani Tamara jest najbardziej niesympatyczną osobą, jaką dane mi było poznać, a do tego uważa się za lepszą od innych. Mąż tej wstrętnej baby pracuje jako administrator baz danych Warszawa, dzięki czemu przynosi do domu dużo pieniędzy. Sąsiadka nie pracuje zawodowo, a jedynie zajmuje się wydawaniem ciężko zarobionych przez męża pieniędzy. Nie cierpię darmozjadów, którzy żyją kosztem innych, dlatego pani Nowak tak bardzo mi przeszkadza. Z tego, co słyszałam od innych sąsiadek, pani Tamara każdego dnia śpi do godziny 10.00, przez półtorej godziny szykuje się do wyjścia, a następnie wyjeżdża swoim drogim autem na zakupy. Ja nie wiem dokładnie jak przebiega jej rozkład dnia, bo pracuję od 8.00 do 16.00. Wiem tylko, że gdy wracam do domu Tamary zazwyczaj nie ma w mieszkaniu. Nie wiem co ta kobieta robi tyle czasu poza domem, ale ja na jej miejscu siedziałabym w mieszkaniu i zajmowała się rodziną.

Coś najcenniejszego

Moja praca administratora baz danych przyniosła mi wiele smutków, trosk i problemów, jednak jednocześnie zagwarantowała mi coś, co równoważy, a nawet przebija wszystkie negatywne i złe aspekty. Tym czymś, a raczej kimś jest moja narzeczona, Bianka, którą spotkałem w firmie zatrudniającej mnie jako administratora, administrator baz danych Ruda Śląska.

18Gdy pierwszy raz zobaczyłem Biankę, pracownicę działu personalnego, nie zwróciłem na nią szczególnej uwagi, bo wydawała mi się zbyt zwyczajna jak dla takiego Don Juana jak ja. Moim typem były zawsze długonogie blondynki o niezbyt dużym ilorazie inteligencji, przy których moja wiedza była porażająca. Bianka była zbyt niska, zbyt krągła i zdecydowanie zbyt mądra. Nie chciałem wyjść przy niej na głupka, dlatego z miejsca ją zignorowałem.

Z czasem, po kilku miesiącach wspólnej pracy i ciągłego mijania się w pracy zacząłem doceniać subtelną urodę koleżanki z pracy, jej cięty język i inteligencję, która robiła na mnie duże wrażenie. Bianka jest mądra i to mądra w sposób, który w żadnym razie nie uwłaczał innym. Przy Biance pierwszy raz poczułem, że inteligentna kobieta jest prawdziwym skarbem, a ja przy niej w żadnym wypadku nie czuję się jak głupek. Zakochałem się w jej pięknych oczach i dodatkowych kilogramach i chciałem jak najszybciej mieć ją tylko dla siebie. Niestety, karma potrafi  być prawdziwą zołzą i zaproszenie Bianki na randkę zajęło mi długie miesiące. Na początku nie interesowałem się Bianką, a gdy wreszcie zapragnąłem jej obecności przy swoim boku, ona przestała interesować się mną. Dobrze, że w końcu jej przeszło!

Dobrze mi się wiedzie

Jestem bardzo zadowolona z ilości pieniędzy jakie mój mąż, administrator baz danych Rzeszów, co miesiąc przynosi do domu. Wiadomo, że nigdy nie ma tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej, jednak i tak jestem zadowolona z tego, co mam. Jako jedynemu dziecku z naszej wieloosobowej rodziny udało mi się wyjść dobrze za mąż. Przez „dobrze” rozumiem tu przede wszystkim posiadanie miłego i dobrego męża, który bardzo mnie kocha i który chce dla mnie jak najlepiej. „Dobrze” oznacza również własne mieszkanie w centrum Rzeszowa, dobrą pracę męża i jego zarobki. Oznacza również przyszłość w różowych barwach i szanse na mój własny rozwój zawodowy.  Pochodzę z niezamożnej rodziny, której nie stać było na ufundowanie nauki dla czwórki swoich dzieci, dlatego znalezienie dobrze sytuowanego męża okazało się być dla mnie zbawieniem.

20Od następnego października rozpoczynam studia zaoczne na kierunku kosmetologii, po których mam zamiar założyć własny salon kosmetyczny i zostać kobietą interesu. Zarobki męża pozwolą nam na zaciągnięcie małego kredytu na otwarcie własnej działalności. Inwestycja na pewno zwróci się po kilku latach.

Moje dwie siostry i brat nie miały tyle szczęścia co ja. Najstarsza siostra, Monika, wyszła za mąż za majstra budowlanego, który nie dość, że jest nieobecny w domu przez większą część roku, to jeszcze zarabia bardzo marnie. Brat poszedł do seminarium duchownego na księdza, jednak po dwóch latach zrezygnował i zamieszkał ze swoją dziewczyną. Najmłodsza siostra zaszła wcześnie w ciążę, na szybko wyszła za mąż za swojego chłopaka i teraz ledwo wiąże koniec z końcem.

Informatyczna rodzina

Moja rodzina jest bardzo ciekawym zbiorowiskiem osób, które w mniejszym lub większym stopniu powiązane są  z informatyką i telekomunikacją. Może jedynie dziadkowie nie mają pojęcia o obsłudze komputera, jednak oprócz nich prawie wszyscy w jakiś sposób łączą swoje życie zawodowe lub prywatne z komputerami. Nie każdy może się pochwalić taką „komputerową” rodzinką, dlatego ja, na łamach tej strony, chciałabym opowiedzieć co nieco o swoich najbliższych.

12Zdecydowanie najważniejszą osobistością w naszym skomputeryzowanym środowisku jest mój ojciec, który od ponad dwudziestu lat pracuje jako programista w dużej łódzkiej firmie finansowej. Tata kocha komputery, co bezustannie podkreśla i pokazuje swoim zachowaniem. Dzień bez ukochanego laptopa to dla niego dzień stracony.  Ciekawą pracę w branży informatycznej ma też brat ojca, wujek Jurek, który pracuje jako administrator baz danych Łódź. Narzeczona wujka Jurka, ciocia Magda może nie skończyła informatyki, ale w swojej pracy cały czas wykorzystuje komputerowe sprzęty.

Moja mama od dwunastu lat pracuje w szkole podstawowej, gdzie uczy dzieci dwóch przedmiotów: matematyki i informatyki. Chociaż to matematyka jest jej główną pasją, mama nie kryje, że informatyka ma swoje zalety i nie jest takim najgorszym przedmiotem.

Zarówno ja, jak i mój brat Romek jesteśmy na studiach, na Politechnice Łódzkiej, gdzie studiujemy informatykę. Romek jest na trzecim roku, ja dopiero na pierwszym.

Noworoczne postanowienia

Do końca roku nie pozostało zbyt dużo czasu, dlatego korzystając z okazji chciałbym zastanowić się nad postanowieniami noworocznymi, jakie mam zamiar zrealizować w 2014. Moich marzeń i planów jest tyle, że nie wiem które wybrać, któremu dać pierwszeństwo i przede wszystkim które jest najłatwiejsze do realizacji. Chciałbym, by chociaż raz udało mi się spełnić jakieś postanowienie i pokazać, że mam wystarczająco dużo samozaparcia, by zmienić coś w moim życiu.

37Od dwóch lat pracuję jako administrator baz danych Częstochowa i tego na pewno nie mam zamiaru zmieniać. Nie chcę stracić, ani zmienić pracy, bo lubię tę, którą obecnie posiadam. Chciałbym jednak zebrać się na odwagę i w końcu pójść do prezesa by zapytać o możliwości podwyżki. Od kiedy rozpocząłem pracę w firmie, moja pensja nie wzrosła ani o złotówkę, co bardzo mnie deprymuje i zasmuca. Po dwóch latach ciężkiej pracy człowiekowi należy się jakaś forma gratyfikacji. Mam nadzieję, że prezes nie odbierze mojego żądania bardzo negatywnie – w końcu każdy musi walczyć o swoje.

Innym problemem, z jakim chciałbym poradzić sobie w nowym roku jest nadwaga. Jestem człowiekiem lekko otyłym, który gdyby chciał mógłby wyglądać jak młody bóg. Szkoda, że mi się nie chce, a miejsce siłowni i ćwiczeń zastępują zazwyczaj czekoladki i śmieciowe jedzenie.

Dobry tatunio

Gdy urodziła się moja córka i pierwszy raz spojrzałem w jej piękne, granatowe oczy, niemal od razu straciłem dla niej głowę i wiedziałem, że nie uda mi się być twardym i wymagającym ojcem, jakim planowałem zostać. Może w przypadku syna byłoby inaczej, jednak wraz z narodzinami Majki stałem się zwykłą ciapą, podatną na jeden niewinny uśmiech małej istoty.

39Z chwilą, gdy nasza dwuosobowa rodzina zmieniła się w trzyosobową zacząłem doceniać swoją pracę administratora baz danych i cieszyć się, że posiadam tak dobre i lukratywne zajęcie. Małe dziecko to prawdziwa skarbonka pieniędzy, na które co chwila trzeba wydawać środki finansowe, administrator baz danych Elbląg. A to skończyły się pieluchy, a to trzeba kupić mleko, a to dziecko zachorowało i potrzebne są drogie leki. Do tamtej pory nie rozumiałem, że przy posiadaniu małego dziecka dobra praca jest prawdziwym skarbem, a praca, która pozwala zarobić sporo pieniędzy jest na wagę złota.

Nie da się również ukryć, że jestem typem tatusia, który uwielbia rozpieszczać swoją małą księżniczkę. Majka ma obecnie trzy lata i jest najsłodszym urwisem na świecie, a ja mam do niej ogromną słabość. W naszej rodzinie to żona pełni funkcję złego policjanta podczas gdy ja jestem tym od łagodzenia kar i prezentów. Żona często ma do mnie pretensje o moje zbyt luźne podejście do dziecka, ale w przypadku Majki nie potrafię być srogim ojcem z grubym pasem wiszącym u boku. Może kiedyś mi się to zmieni, ale na razie nic tego nie zapowiada.